Strony

23 sierpnia 2010

Lubię...


Lubię...

Chińczyków, za to, że są zawsze pogodni, uśmiechnięci i mili...


Chińskiego arbuza, bo smakuje o niebo lepiej niż ten, znany nam w Polsce...


Chińskie lato, które jest dłuższe i cieplejsze niż nasze...


Chińskie meble, które swoim wyglądem, zapierają dech w piersi...


Chińskie włoskie knajpy, w których można choć przez chwilę poczuć się, jak w Europie...


Chińskie taksówki, które kosztują tyle, co nic...


Chiny, za to, że jest tu tyle pięknych rzeczy do zobaczenia...


Chińską kuchnię, która jest pełna warzyw...


Chińskie ulice, na których mogę uzupełniać swoją garderobę, nie martwiąc się, że zbankrutujemy...


Chiny, za herbatę, której mają tu niezliczoną ilość...


Do odpowiedzi wywołał mnie skarbek, której bardzo dziękuję za to wyróżnienie.
Ja też zapraszam do zabawy, w której mam nadzieję zechcecie wziąć udział:


Osoby, które nieustająco inspirują mnie we wszystkich dziedzinach życia...

Zasady :
1. Napisz kto przyznał Ci nagrodę
2.Wymień 10 rzeczy które lubisz
3.Przyznaj tę nagrodę 10 innym blogerom i powiadom ich o tym komentarzem.

19 sierpnia 2010

Ferris Wheel



Ferris Wheel, czyli po prostu diabelski młyn.


Kiedy pierwszy raz zobaczyłam wielkie koło nad brzegiem Jinjing Lake w Suzhou nie spodziewałam się, że należy ono do największych na Świecie. Ciągle zadziwia mnie, choć powoli przyzwyczajam się do tego, że Chińczycy muszą mieć wszystko naj. Jeśli chodzi o diabelskie młyny nie mogło być inaczej. Te najwyższe, w większości znajdują się w Chinach. To w Suzhou jest na 4. miejscu pod względem wysokości. Ma 120 metrów, a przejażdżka nim zajmuje 30 minut.


Właściwie trzymam się od takich rzeczy z daleka. Szczególnie, gdy rzecz taka okazuje się jedną z najwyższych na Świecie. Ciekawość jednak wzięła górę, później rozpaczałam i stresowałam się niemiłosiernie, ale jak już wsiadłam, to nie było odwrotu, choćby nie wiem co (nie pytajcie, jak latam samolotem...).
Nie pozostało mi nic innego, jak zająć się robieniem zdjęć. Niestety robione przez brudną szybę nie są powalające, ale wybrałam kilka, na których można zobaczyć miasto.






Na zdjęciu poniżej, w wieżowcach po prawej stronie, na dwunastym piętrze jest mieszkanie, do którego niebawem (mam nadzieję!) w końcu się wprowadzimy.


Diabelskie młyny... 
Od 1893 roku ciągle budowane większe i większe. Póki co, nie do pobicia jest singapurskie o wysokości 165 metrów. Zdaje się jednak, że Chiny znów chcą być naj, bo w Pekinie powstaje Ferris Wheel, które ma mieć aż 208 metrów. Otwarcie planowane jest na 2010 rok.

09 sierpnia 2010

Kolorowych snów :)


Każdego dnia zadziwiają mnie zachowania Chińczyków.
Każdego dnia odkrywam coś nowego.
Jednak to, co wzbudziło moje zainteresowanie już na samym początku pobytu, nadal przykuwa moją uwagę.
Nawet nie wyobrażacie sobie, w jakich to miejscach Chińczycy potrafią zasnąć.
Wydawałoby się, że najlepszym miejscem do tego jest dom i własne łóżko. Oczywiście zdarzają się sytuacje, kiedy to przymykamy oko w pociągu, autobusie czy na plaży.
Ale czy chińscy ludzie w ogóle nie sypiają w nocy?
Bo powiedzcie sami, czy przyszłoby Wam do głowy zasnąć...

w centrum handlowym... (no, może panów bym tutaj zrozumiała ;) )




w kinie...


w parku rozrywki...


tudzież w zwykłym parku...


w McDonalds...


w pracy...
 



na przystanku...


w hotelowym lobby...


czy pod mostem, bo akurat tutaj jest kawałek cienia...


Odnoszę wrażenie, że Chińczycy zasypiają w momencie, kiedy tylko usiądą i mają na czym oprzeć głowę (choć chyba niekoniecznie...).

Moja galeria przygotowana dla Was to, wierzcie mi, jedynie namiastka tego co zobaczyłam na żywo.

31 lipca 2010

Co na obiad?





Zgadnijcie, co to za sklep...
Pełen różnego rodzaju pływających ryb
Drepczących żółwi
Raków
Krewetek
Małży



Pewnie myślicie, że to sklep zoologiczny?
Zaskoczę Was (a może nie?) - to po prostu supermarket.
Ty wybierasz sobie rybkę, która najbardziej Ci się podoba, obsługa może ją pozbawić głowy, łusek i wnętrzności.
Jeśli chcesz zrobić to sam, dostaniesz żywą.


Smacznego?
Nie wiem...
Pewnie tak...
My kupimy żołwia, ale zamieszka z nami, a nie na naszym talerzu :)

29 lipca 2010

Pan Men


I ostatnia już migawka z ogrodu Pan Men.
Bez zbędnych słów.







i broń :)

26 lipca 2010

Pan Men


 ... w centrum ogrodu Pan Men znajduje się Pagoda Ruiguang...



Wybudowana w 247 roku pagoda mierzy sobie 43,2 m wysokości i jako najstarsza w mieście, jest jedną z głównych atrakcji turystycznych Suzhou.
Ośmioboczna pagoda początkowo składala się z 13 kondygnacji. W czasie przebudowy jednak, w latach 1119/25 liczbę kondygnacji zmniejszono do 7, i tyle właśnie pięter ma dzisiejsza pagoda.


Szkielet zbudowany jest z cegieł, reszta, tj. balkony, balustrady czy schody są drewniane.


Pagodę można również zobaczyc od środka.
Wita nas posążek Buddy, zbierający pieniążki od zwiedzających (nie wiem tylko, jaki jest powód zostawiania ich tam-zdrowie, powrót do tego miejsca, szczęscie...?)
Mało ważne, jak wszyscy, to wszyscy :)



W 1978 roku, na III piętrze pagody, znaleziono cenne zabytki kultury, takie jak: biżuterię, posągi Bogów oraz odręczne i rzeźbione w drewnie buddyjskie pisma z okresu Dynastii Song (960-1279).

  

Na samą górę pagody wdrapujemy się po stromych, wąskich, drewnianych schodach. W upale. Mało fajnie, ale warto.


Bo z góry roztacza się piękny widok.
Na stary park.
I nowe miasto.


LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...