Chiński supermarket to jedno z miejsc, które nadal mnie zadziwia.
Pomijam tutaj tłumy ludzi pojawiających się w nim z całą rodzina, by sobie odpocząć, w upalne dni schłodzić w klimatyzowanym pomieszczeniu.
Pomijam ogrom tutejszych supermarketów, w których można znaleźć dosłownie wszystko i spędzić w nich co najmniej pół dnia.
Pomijam ławeczki, które znajdują się w środku sklepu.
I pomijam bałagan, jaki jest między półkami.
Ach, jakże zapomniałabym, że pomijam przy tym również siusiające na środku sklepu dzieci. Czasem do kosza, czasem na podłogę ;)
Mam na myśli jednak różne produkty spożywcze.
Najbardziej śmierdzącym, ale równocześnie najbardziej interesującym działem supermarketu jest dział z tzw. przeze mnie "żyjątkami".
Sami popatrzcie, co można w takim miejscu znaleźć :)
Pomijam również, że produkty te wystawione są na środku sklepu, bez opakowań i tego typu rzeczy, mmmm same zarazki. Pyszka!



























