Strony

28 czerwca 2013

Wyspa Tioman.




Zwiedzając intensywnie Malezję, poświęciliśmy też kilka dni na tak zwane nic-nie-robienie i pojechaliśmy na wyspę.
Popłynęliśmy dokładnie rzecz ujmując.


Na wyspie Tioman było pięknie.
Wokół cudowne wysepki, przyjemne morze.
Prócz naszego hotelu, nie było w okolicy nic.
Podziwialiśmy podwodny świat (jedni dużo głębiej niż inni...) i leniuchowaliśmy.






Aby było zabawniej, czekając na prom, by dostać się na wyspę, spotkaliśmy miłego pana, który słysząc, że jesteśmy z Polski powiedział: "Polska, Polska, TVN", bo tutaj była kręcona Wyprawa Robinson i on był jednym z ich kierowców.
Powiedział do nas kilka słów po polsku i pozostawił nas ze szczękami opuszczonymi do ziemi.
Och te przygody :)

Aby wydostać się z wyspy, JA - panicznie bojąca się latać (klik), musiałam na lotnisku z taką tablicą odlotów...


wsiąść do takiego oto maleństwa i przetrwać godzinny lot...


Choć muszę przyznać, nie było najgorzej :)

12 czerwca 2013

Festiwal Dragon Boat




U nas dziś święto.
Festiwal Dragon Boat.
Jak co roku, w 5-ty dzień, 5-tego miesiąca księżycowego.




Obecnie święto to takie, jak i w Polsce - wszyscy mają wolne i wszyscy są na zakupach.
Jedynie nieliczni (choć w Chinach to i tak tłumy) oglądają wyścigi.
Wyścigi Smoczych Łodzi.

Tradycja tego festiwalu wywodzi się z legendy o urzędniku państwowym żyjącym w czasach, kiedy jeszcze nie było zjednoczonych Chin (ok. 200 lat p.n.e.). Nie mógł on znieść myśli o związanej z korupcją, nadchodzącej klęsce swego kraju i zdecydował popełnić samobójstwo. Qu Yuan skoczył do rzeki i utopił się. Na wieść o tym rodzina i przyjaciele popłynęli na poszukiwania. Łodziami, które ówcześnie, dla ochrony załogi, zdobione były rzeźbami smoczych głów. Najbliżsi szukali i szukali, martwiąc się, że zjedzą go ryby albo złe duchy rzeki zabiorą go. By odwrócić ich uwagę, rzucali do wody ryż zawinięty w liście bambusa. Zongzi, jest tradycyjnym daniem jedzonym w czasie Dragon Boat.




Dziś Dragon Boat to niezwykle długie i ciężkie treningi. W skład załogi wchodzi do 22 osób. W tym bębniarz i sternik. Wioślarze siedzą w łodzi w parach, a bębniarz dzielnie zagrzewa ich do walki.
Niestety czasem mimo wszystko kończy się i tak...


Radosnego Festiwalu Dragon Boat!

09 czerwca 2013

Pewnego słonecznego dnia w Malezji...

...wsiedliśmy w autobus w Kuala Lumpur i po kilku godzinach byliśmy już w przepięknym miasteczku Melaka, znajdującym się na zachodnim wybrzeżu kraju.
I przenieśliśmy się w czasie.
Do miejsca, które pokochałam od pierwszej chwili.
Dlaczego?
Pewnie dlatego, że założone w XIV wieku przez księcia Sumatry miasteczko, następnie było pod rządami Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii.
A to przekłada się na kawał kolonialnej historii i piękne budowle znane nam z Europy.
Widoki, za którymi oczy nasze tęsknią niesamowicie.








Było więc niezwykle przyjemnie.
Smakowicie.
Kameralnie i leniwie.





O tym, że nadal jesteśmy w Azji przypominały m.in. riksze wożące turystów i grające muzykę najgłośniej, jak się da, oraz China Town, które szczególnie wieczorem, tętniło swoim życiem.
 



Każdemu podróżującemu po Malezji polecam zatrzymanie się i odetchnięcie w Melace.
Na pewno nie będziecie żałować.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...