Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Australia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Australia. Pokaż wszystkie posty

16 lipca 2017

Puffing Billy oraz Healesville Sanctuary. Australia.




Kiedy ostatnio usłyszałam, że mamy okazję znów polecieć do Australii, od razu czyniłam plany. A przed oczami stanął mi Puffing Billy. Jedno z moich przyjemniejszych australijskich przeżyć. Po chwili zdałam sobie jednak sprawę, że w Australii jest zima. Przejażdżka moim Puffing Billy nie należałaby na pewno do najprzyjemniejszych, a i wielogodzinna podróż do samej Australii skutecznie odstraszyła nas przed ponowną wyprawą w dal. Cóż, może jeszcze kiedyś odwiedzimy tamte rejony, a dzisiaj możemy jedynie powspominać...





Puffing Billy to australijska kolej parowa, jedna z najlepiej zachowanych kolei parowych na świecie, którą można przejechać się będąc w okolicy Melbourne. Górska, 25km trasa prowadzi pomiędzy Belgrave i Gembrook, w Parku Narodowym Dandenong. Można wykupić wycieczkę, można samemu wsiąść/wysiąść na dowolnej stacji. Troszkę to, jakby przenieść się w czasie.
Otwarte wagony pociągu dostarczają frajdy, jakich mało, kiedy podziwiamy widoki z wywieszonymi poza wagon nogami. Doświadczenie do powtórzenia!





Tego samego dnia, odwiedziliśmy również Healesville Sanctuary, w którym mogliśmy podejrzeć fantastyczne zwierzątka oraz niezwykle barwne ptaki. Kangury, dingo, emu, diabły tasmańskie, misie koala oczywiście (klik). Wszystkie na wyciągnięcie ręki.









Tak owocny w doświadczenia dzień bardzo miło się wspomina.
Zapraszam Was na pozostałe australijskie wspominki, o których pisałam wcześniej. Niestety pakiet zdjęć z Australii, którymi chciałam się z Wami podzielić, już mi się wyczerpał... - AUSTRALIA -

14 stycznia 2017

Melbourne. A gdyby się tak teleportować...

... do Australii...






Zazwyczaj to w styczniu właśnie, najbardziej tęsknię za Australią.
My tutaj siedzimy, zasypani śniegiem, a tam zapewne piękne lato.
Pewnie jest słonecznie, jak było w marcu 2014, kiedy tam byliśmy.





Mam przed oczami spacer po Melbourne, widzę uśmiechniętych ludzi, siedzących w ogródkach, pijących kawę i jedzących szybkie śniadanie, tuż przed rozpoczęciem pracy. Słońce świeci. A my robimy piknik, tuż przy Victoria Market w Melbourne. Jemy całą masę pyszności, które udało nam się tam kupić.
A zaraz lecimy na plażę...





Och... gdyby się tak teleportować...








10 stycznia 2015

Australijskie leniwce.

Był sobie miś.
Koala.
Przytulanka.




 




06 stycznia 2015

The Great Ocean Road






A gdyby tak rozpocząć nowy rok powrotem do Australii?
Powspominać, jak było ciepło, słonecznie i wyjątkowo?
Zatęsknić za wakacjami...
Myślę sobie, że Australia to była chyba nasza najlepsza wyprawa 2014 roku.
Więc powspominajmy...



 




The Great Ocean Road.
To prawdopodobnie jedna z najbardziej malowniczych dróg na świecie. Znajdziemy ją w pobliżu Melbourne, a ciągnie się ona wzdłuż wybrzeża przez ponad 240 km. Została wybudowana w latach 1919-1932, jako pomnik upamiętniający żołnierzy, którzy zginęli w I Wojnie Światowej.
Z jednej strony woda, klify i urocze małe miasteczka, a z drugiej lasy, śpiące na drzewach koala, niesamowita przestrzeń, no i niestety cała masa turystów. W każdym razie i tak warto odwiedzić to chyba najpopularniejsze miejsce w Australii.
Jadąc Great Ocean Road docieramy do 12 Apostołów, co zdecydowanie jest największą atrakcją tej wyprawy. Są to wystające ponad linię oceanu pionowe skały. Nie można zobaczyć jednak 12. Część z nich jest ukryta za cyplem, bądź innymi skałami. Niektóre się zawaliły. Zresztą, ponoć nie do końca jest jasne, czy było ich kiedykolwiek 12. Woda wciąż rzeźbi skały, więc możliwe, że za jakiś czas powstanie kolejny apostoł?








LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...