


Kiedy ostatnio usłyszałam, że mamy okazję znów polecieć do Australii, od razu czyniłam plany. A przed oczami stanął mi Puffing Billy. Jedno z moich przyjemniejszych australijskich przeżyć. Po chwili zdałam sobie jednak sprawę, że w Australii jest zima. Przejażdżka moim Puffing Billy nie należałaby na pewno do najprzyjemniejszych, a i wielogodzinna podróż do samej Australii skutecznie odstraszyła nas przed ponowną wyprawą w dal. Cóż, może jeszcze kiedyś odwiedzimy tamte rejony, a dzisiaj możemy jedynie powspominać...




Puffing Billy to australijska kolej parowa, jedna z najlepiej zachowanych kolei parowych na świecie, którą można przejechać się będąc w okolicy Melbourne. Górska, 25km trasa prowadzi pomiędzy Belgrave i Gembrook, w Parku Narodowym Dandenong. Można wykupić wycieczkę, można samemu wsiąść/wysiąść na dowolnej stacji. Troszkę to, jakby przenieść się w czasie.
Otwarte wagony pociągu dostarczają frajdy, jakich mało, kiedy podziwiamy widoki z wywieszonymi poza wagon nogami. Doświadczenie do powtórzenia!




Tego samego dnia, odwiedziliśmy również Healesville Sanctuary, w którym mogliśmy podejrzeć fantastyczne zwierzątka oraz niezwykle barwne ptaki. Kangury, dingo, emu, diabły tasmańskie, misie koala oczywiście (klik). Wszystkie na wyciągnięcie ręki.






Tak owocny w doświadczenia dzień bardzo miło się wspomina.
Zapraszam Was na pozostałe australijskie wspominki, o których pisałam wcześniej. Niestety pakiet zdjęć z Australii, którymi chciałam się z Wami podzielić, już mi się wyczerpał... - AUSTRALIA -












































