W czasie pobytu w Pekinie jedliśmy bardzo różne rzeczy. Od bardzo dobrych zaczynając, na bardzo nietypowych kończąc. Dziś ta pierwsza część naszych pekińskich posiłków. O wiele smaczniejsza i zdecydowanie lepiej wyglądająca, niż część druga, która już niebawem.
Kochani, restauracja, która podbiła moje serce.
W której kelnerzy mieli bardzo oryginalne stroje.
W której dania wyglądały niesamowicie i tak też smakowały.
W której mogłabym siedzieć godzinami.
Do której na pewno wrócę, jeśli tylko będę jeszcze raz w Pekinie.
I, w której pani kelnerka wiedziała, co to wegetarianizm! (po raz pierwszy w Chinach...)
Spójrzcie tylko, jakie pyszności nam tam zaserwowali.
I wybaczcie z góry, że narobiłam Wam smaka :)


















