Strony

26 czerwca 2014

Same lokalne pyszności.










W sąsiedztwie naszego miasteczka ciągle coś się dzieje. 
Idealnym początkiem naszego pobytu w Niemczech były targi serów. 



Z całej okolicy Jeziora Bodeńskiego zjechali się gospodarze mniejszych i większych przedsiębiorstw, zachęcając do zakupu ich produktów. Pysznego jedzenia było co niemiara. Oprócz serów i produktów mlecznych były też lokalne warzywa, owoce i wszelkiego rodzaju napoje. Domowe ciasta. 
Można było również kupić traktor bądź krowę, jeśli ktoś miał taką ochotę. Pewien pan robił również drabiny, a chętni mogli wziąć udział w kursie koszenia kosą. Dzieci natomiast z przyjemnością uczyły się, jak doić krowy. 








Pogoda była cudna. Ludzi więc dopisała cała masa.








I jak tu nie kochać mojej rolniczej okolicy? 



02 czerwca 2014

Miesiąc po.


Minął trochę ponad miesiąc od naszego powrotu do Europy.
Pomyślałam więc, że podzielę się z Wami naszymi wrażeniami. Te są właściwie jedynie pozytywne. Nie mogę sobie wyobrazić, że byliśmy w Chinach aż 4 lata. To wszystko, co się działo przez ten czas wydaję się teraz takie nierealne. Nie zatęskniliśmy za Chinami ani przez minutę odkąd wróciliśmy. 
Bo w Niemczech jest cudownie!


Przede wszystkim muszę Wam powiedzieć, że dni są niezwykle długie. W Chinach właściwie cały rok, kiedy mój mąż wracał z pracy przed 19.00 było już ciemno. Czy lato, czy zima. Dlatego dni mijały w tempie ekspresowym. Tutaj jest jasno do 21.00! Uwierzcie, że przez pierwsze tygodnie nie wiedzieliśmy, co zrobić z tak długim dniem. Odliczaliśmy godziny, kiedy to będzie można się już położyć. Nagle zyskaliśmy kilka godzin doby extra. No i super. Teraz już się przyzwyczailiśmy i wyciskamy z dnia ile się da.
Mieszkamy na wsi, więc jest pięknie, zielono i cicho. Całymi dniami towarzyszy mi śpiew ptaków. Na niebie są gwiazdy! Aaaaa – niebo jest niebieskie! Cały czas jest pięknie niebieściutkie! Jeśli odjadę kilka kilometrów od naszego miasteczka widzę w oddali Alpy, 3 minuty od domu mamy staw, gdzie chodzimy karmić kaczki. W pobliżu mamy owce, konie, krowy. Jedzenie od rolnika, wiejski miód, pyszne truskawki. Wreszcie wyszło słońce i zrobiło się ciepło. Aż szkoda siedzieć w domu. Więc ciągam te moje psy wszędzie, gdzie się da. A one cieszą się niezwykle z nowych zapachów, z wielkiej trawy. Uczą się poznawać odgłosy natury. Polują na ptaki, boją się wielkich zwierząt, szczególnie kiedy te wydają niezwykłe odgłosy... 




Minęły bóle głowy. Nie mogę uwierzyć, że żyłam tyle czasu w takich męczarniach migrenowych. W ogóle nie muszę się już bać, że jeśli stanie się coś nam lub moim bestiom, to nikt nie będzie wiedział, jak nam pomóc. Ufam medycynie i lekom. Wreszcie, po tylu latach!
Wchodząc do sklepu wiem, że mogę zaufać jedzeniu i innym produktom. W ogóle – wchodzę do sklepu i mogę kupić wszystko, czego potrzebuję. Wszystko w jednym sklepie! I jeszcze do tego jest cicho. Bo ludzie nie krzyczą, bo nie przepychają się w kolejce do kasy. Jakby ich nie było... A są.
Mogę też pić wodę z kranu. I jest wyśmienita.


Dorobiliśmy się auta i w końcu po 4 latach mogę siedzieć za kierownicą, kiedy tylko przyjdzie mi na to chęć. I pojechać, gdzie tylko mam ochotę. I zrobić przystanek, kiedy tylko mi się zamarzy. Dlatego w weekendy ciągle gdzieś jeździmy. Nie możemy nasycić się pięknem otaczającego nas świata. A przede wszystkim nic nie stoi na przeszkodzie, żeby wpakować do auta nasze psy i pojechać z nimi do Włoch, Szwajcarii, Polski czy Czech, bo tyle już miały okazję zobaczyć. Można spać z nimi w hotelu, wziąć je do restauracji, czy sklepu i nikt nie wrzeszczy. Mało tego, jeszcze zostaną poczęstowane miską z wodą. 


Czy dostrzegam jakieś minusy powrotu?
Żadnych! Cieszę się jak głupia, że jestem znów w cywilizacji, oddycham czystym powietrzem. Jak dziecko bawi mnie widok krowy, uśmiecham się, kiedy słyszę ptaki.
I cieszę się, że doświadczyłam pobytu w Chinach. I nie zrozumcie mnie źle. Ja się bardzo cieszę, że tam byłam, ale głównie dlatego, że dzięki temu doceniam to, co jest dla mnie w życiu ważne. Bo dostrzegam teraz te drobiazgi, które wcześniej istniały, a ja przechodziłam obok nich obojętnie. Były zawsze i myślałam, że zawsze będą. 
Spójrzcie w niebo. Posłuchajcie ptaków. Weźcie głęboki oddech. Wsłuchajcie się w ciszę. I wyobraźcie sobie, że nagle tego nie ma. Żadnej z tych rzeczy nie można doświadczyć w Chinach na co dzień. Tak tam wygląda życie. Smutno prawda?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...