Strony

Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4 łapy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą 4 łapy. Pokaż wszystkie posty

26 lipca 2017

Feira de Espinho. Portugalia.

Tak dużo osób pojechało, tudzież poleciało w tym roku do Portugalii.
I naszło mnie na wspomnienia.
Z Portugalii, z uśmiechem na ustach wspominamy szczególnie jeden obiad. Jeden, jedyny, najlepszy - klik.




A jak wspominam Espinho?

Najpierw, był spacer po plaży i moczenie łapek.
Trochę wspólnego leniuchowania.
A następnego dnia, w poniedziałek
tuż przed naszym Airbnb, pojawił się targ.
Feira de Espinho.
I było tam fantastycznie!





Uwielbiam takie miejsca.
Targi miejskie to obowiązkowy punkt większości naszych wycieczek.
Uwielbiam ludzi sprzedających towar. Zazwyczaj przesympatyczni i wygadani, mimo bariery językowej. Zawsze jest to największe wyzwanie komunikacyjne i najczęściej dobrze się przy tym bawimy.
Oprócz tego piękne kwiaty, pyszne jedzenie i wiecie co? 
Naczynia! Formy na tarty, talerze, miseczki - wszystki za pół darmo!
No to nakupiłam...
I tak właśnie wspominam to miejsce...
Że nakupiłam...




04 kwietnia 2017

Wspomnień czar. Pierwszy dzień w Niemczech.

Pamiętam go bardzo dobrze. Był poranek, 28 kwietnia 2014 roku, kiedy to cała nasza czwórka i cała masa walizek wylądowała szczęśliwie na lotnisku w Monachium.
Lotem z Szanghaju.



Pamiętam, jaka byłam szczęśliwa i podekscytowana, stęskniona za naturą, no a najbardziej cieszyło mnie, że w końcu, po tylu latach, przywiozę moje psiaki do Europy. Dziewczynki zniosły długi lot dobrze, myślę, że o wiele lepiej ode mnie. Nie za bardzo chyba wiedziały, co się właściwie wydarzyło. I to było dla mnie najważniejsze. Po wylądowaniu i dokonaniu wszelkich formalności z trudem zapakowaliśmy się całą ekipą do niestety odrobinę zbyt ciasnego wypożyczonego auta i po 3. godzinach średnio wygodnej jazdy byliśmy już w naszym tymczasowym mieszkaniu w pobliżu Ravensburga.



To był bardzo miły i radosny dzień. Najprzyjemniej wspominam spacery. Piękne, niebieskie niebo, łąki, cisza, spokój. W powietrzu wiosna. Wszystko to, czego tak bardzo brakowało nam w Suzhou. Pierwsze spotkane przez dziewczynki kaczki, owce, konie. Zresztą, i my sami mieliśmy z tego radości, co nie miara. Po 4. latach w Chinach niemal zapomnieliśmy, jak wygląda nasza wieś. Wycieczka nad Jezioro Bodeńskie i podziwianie Alp.
Marzenie, o Europie, które się ziściło.


Oczywiście oszaleliśmy też na zakupach spożywczych. Pieczywo, nabiał, och! pakowaniu wózka nie było końca. Tak przyjemnie minął nam właściwie nie tylko pierwszy dzień, ale również cały tydzień, dodatkowo wzbogacony o wyjazd do Włoch klik.
A później zaczęła się codzienność. Poszukiwanie auta, poszukiwanie mieszkania, praca...
Ale dalej trwamy sobie w tym naszym niemieckim świecie, na wsi, pod lasem, w świecie, w którym ćwierkaniu ptaków i spacerom nie ma końca. I nadal z ogromnym uśmiechem witamy wiewiórki, kaczki i krowy podczas naszych codziennych spacerów...



Wpis ten powstał w ramach wiosennego projektu Klubu Polek

28 listopada 2015

Holenderski dzień. Maastricht.




Podczas pobytu w Kolonii, postanowiliśmy wybrać się również do Holandii.
Odległość właściwie żadna, a Holandia przez mojego M ukochana.
Pojechaliśmy więc do Maastricht.





 


O tym najstarszym holenderskim miasteczku można wiele przeczytać. Przede wszystkim, to właśnie tam narodziła się Unia Europejska, oraz jej waluta. Tam mają miejsce popularne targi sztuki i antyków, Maastricht jest również ogromnym ośrodkiem akademickim. Tam też odbywają się m.in. wspaniały karnawał oraz festiwal jazzowy.
Spacerować można wzdłuż murów miasta, włóczyć się po uroczym rynku, zajadać frytkami (obowiązkowo!). W mieście nie brakuje także wspaniałych kościołów i bazylik.








Dzisiaj Maastricht to głównie restauracje, bary, kawiarnie i styl życia. To położone między Belgią a Niemcami holenderskie miasteczko, to niesamowicie wymieszany modowo i stylowo ośrodek, który niezwykle przypadł mi do gustu, i do którego chce się wracać.






Szkoda nam było wyjeżdżać.
Tym bardziej, że jesień w Maastricht była ciepła i niemal tak samo piękna, jak w Schwarzwaldzie...

19 września 2015

Austria.





Au.
To kolejne spacerowe miejsce w Austrii, które zachwyca.
Dla mnie szczególne, bo zdobyte z naszymi gośćmi - Rodzicami i dzielną, wspinającą się Babcią :)
Au to mała mieścinka w regionie Vorarlberg, który obecnie jest moim ulubionym.
Miejsce, które może być piękne o każdej porze roku.
I w którym nikt nie będzie się nudził.
Narty, wspinaczka, kolejka.
Piwo.
Cisza i spokój.
Czego chcieć więcej?











 




Zajrzyj również do Piękno Alp.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...