
Jeśli chodzi o Sagres, w Portugalii, to mam mieszane uczucia.
Bo moje uczucie miłości zabił wiatr...
Wybrzeże Sagres jest, jak z bajki.
Wspaniałe piaszczyste plaże, przepiękne klify, o wyjątkowej barwie.
Z Sagres można by nie wyjeżdżać.
Bo zdecydowanie jest czym cieszyć oczy.




Wieje natomiast.
Wiało, koszmarnie.
I choć widoki były nieziemskie, wiatr przesłonił mi cały urok tego miejsca.
Najchętniej zamknęłabym się w pokoju hotelowym i nigdzie nie wychodziła.
(Nie zapominając oczywiście o korkach do uszu).
Cóż. Wiało faktycznie całe 2 dni, które tam spędziliśmy.
I wykończyło mnie to.





Powiem Wam natomiast, że to właśnie w Sagres jedliśmy najlepszy posiłek z całej naszej 2-tygodniowej podróży wzdłuż wybrzeża Hiszpanii i Portugalii, i właśnie tu piliśmy najlepsze drinki.
Wszystko bym oddała, żeby choć raz jeszcze pójść do knajpki A Casinha, i zjeść cataplana, bądź posłuchać historii fantastycznego barmana i właściciela wegetariańskiej, pełnej ludzi restauracji Mum's. Także, jeśli będziecie w okolicy, nie omińcie tych miejsc! No i dajcie znać, czy też tak wiało...























