Strony

05 lipca 2013

Rok temu, w Kambodży...

W Siem Reap...
Podziwialiśmy przepiękny zachód słońca.



Aby mieć taką możliwość należy wspiąć się na wzgórze, na którym znajduje się świątynia Phnom Bakheng.
Niestety, a właściwie bardzo dobrze, że tak jest - liczba osób mogących wejść na górę jest ograniczona.
Do zdaje się 300 osób.



Dlatego, by mieć pewność, że się załapiemy.
By znaleźć sobie 'miejscówkę'.
Oraz mieć czas na robienie zdjęć przed zachodem.
Należy być tam dość wcześnie.
Ma to też swoje plusy.
Kilkugodzinny relaks w niesamowitej świątyni.
Roznosi się z niej widok na Angkor Wat, jak również całą piękną okolicę.




Wspaniały odpoczynek po całodniowym zwiedzaniu Angkor.



28 czerwca 2013

Wyspa Tioman.




Zwiedzając intensywnie Malezję, poświęciliśmy też kilka dni na tak zwane nic-nie-robienie i pojechaliśmy na wyspę.
Popłynęliśmy dokładnie rzecz ujmując.


Na wyspie Tioman było pięknie.
Wokół cudowne wysepki, przyjemne morze.
Prócz naszego hotelu, nie było w okolicy nic.
Podziwialiśmy podwodny świat (jedni dużo głębiej niż inni...) i leniuchowaliśmy.






Aby było zabawniej, czekając na prom, by dostać się na wyspę, spotkaliśmy miłego pana, który słysząc, że jesteśmy z Polski powiedział: "Polska, Polska, TVN", bo tutaj była kręcona Wyprawa Robinson i on był jednym z ich kierowców.
Powiedział do nas kilka słów po polsku i pozostawił nas ze szczękami opuszczonymi do ziemi.
Och te przygody :)

Aby wydostać się z wyspy, JA - panicznie bojąca się latać (klik), musiałam na lotnisku z taką tablicą odlotów...


wsiąść do takiego oto maleństwa i przetrwać godzinny lot...


Choć muszę przyznać, nie było najgorzej :)

12 czerwca 2013

Festiwal Dragon Boat




U nas dziś święto.
Festiwal Dragon Boat.
Jak co roku, w 5-ty dzień, 5-tego miesiąca księżycowego.




Obecnie święto to takie, jak i w Polsce - wszyscy mają wolne i wszyscy są na zakupach.
Jedynie nieliczni (choć w Chinach to i tak tłumy) oglądają wyścigi.
Wyścigi Smoczych Łodzi.

Tradycja tego festiwalu wywodzi się z legendy o urzędniku państwowym żyjącym w czasach, kiedy jeszcze nie było zjednoczonych Chin (ok. 200 lat p.n.e.). Nie mógł on znieść myśli o związanej z korupcją, nadchodzącej klęsce swego kraju i zdecydował popełnić samobójstwo. Qu Yuan skoczył do rzeki i utopił się. Na wieść o tym rodzina i przyjaciele popłynęli na poszukiwania. Łodziami, które ówcześnie, dla ochrony załogi, zdobione były rzeźbami smoczych głów. Najbliżsi szukali i szukali, martwiąc się, że zjedzą go ryby albo złe duchy rzeki zabiorą go. By odwrócić ich uwagę, rzucali do wody ryż zawinięty w liście bambusa. Zongzi, jest tradycyjnym daniem jedzonym w czasie Dragon Boat.




Dziś Dragon Boat to niezwykle długie i ciężkie treningi. W skład załogi wchodzi do 22 osób. W tym bębniarz i sternik. Wioślarze siedzą w łodzi w parach, a bębniarz dzielnie zagrzewa ich do walki.
Niestety czasem mimo wszystko kończy się i tak...


Radosnego Festiwalu Dragon Boat!

09 czerwca 2013

Pewnego słonecznego dnia w Malezji...

...wsiedliśmy w autobus w Kuala Lumpur i po kilku godzinach byliśmy już w przepięknym miasteczku Melaka, znajdującym się na zachodnim wybrzeżu kraju.
I przenieśliśmy się w czasie.
Do miejsca, które pokochałam od pierwszej chwili.
Dlaczego?
Pewnie dlatego, że założone w XIV wieku przez księcia Sumatry miasteczko, następnie było pod rządami Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii.
A to przekłada się na kawał kolonialnej historii i piękne budowle znane nam z Europy.
Widoki, za którymi oczy nasze tęsknią niesamowicie.








Było więc niezwykle przyjemnie.
Smakowicie.
Kameralnie i leniwie.





O tym, że nadal jesteśmy w Azji przypominały m.in. riksze wożące turystów i grające muzykę najgłośniej, jak się da, oraz China Town, które szczególnie wieczorem, tętniło swoim życiem.
 



Każdemu podróżującemu po Malezji polecam zatrzymanie się i odetchnięcie w Melace.
Na pewno nie będziecie żałować.

03 maja 2013

Restauracje inaczej...


Chińskie restauracje w niczym nie przypominają naszych.
Myślę, że nie raz już o tym wspominałam.
Przede wszystkim zazwyczaj odbiegają od naszej definicji czystości. Wspominałam też tutaj, jakie Chińczycy mają zwyczaje przy stole. W tej kwestii nic się nie zmieniło, a ja nadal się nie przyzwyczaiłam do tych zachowań. Choć plama na obrusie w restauracji i jedzenie wokół mojego talerza, aż tak bardzo mi nie przeszkadza, jak kiedyś...




Bardzo ciekawą rzeczą w tutejszych restauracjach są prywatne pokoje. Jeśli przychodzisz z grupą 10 osób i masz ochotę pobyć tylko z nimi, zajmujesz prywatny pokój. Masz tam zazwyczaj swoją kelnerkę, która pilnuje, by niczego ci nie brakowało. A cena, ta sama!
Ciekawostką jest również to, że nawet jeśli jest was w restauracji 12 osób,to i tak dostaniecie jedno menu na stół. No, może dwa. Strasznie irytujące. Tym bardziej, że menu tutaj ma zazwyczaj mnóstwo stron. Dlaczego jedno? W chińskiej restauracji stoły są w większości okrągłe. I duże - na 10 osób. Dania stawiane są na środku stołu, na obrotowej centralnej jego części i każdy ma okazję spróbować wszystkiego. Dlatego zazwyczaj jedna osoba przy stole zamawia dla wszystkich.
Ja do chińskich knajpek uwielbiam chodzić dużą grupą. Wtedy można zamówić wiele pyszności. Dwie osoby nie mają szansy skosztować zbyt wielu dań, bo zwyczajnie ich nie przejedzą.
Na kelnerów się krzyczy (fu wu yuan). Co jest bardzo brzydkim zwyczajem, ale uwierzcie mi, zdarza się, że w inny sposób kelner cię po prostu nie zobaczy i nie usłyszy. Bardzo często zdarza się, że restauracje są olbrzymie. Kilkupiętrowe. A w godzinach lunchu i kolacji zdarza się, że na stolik trzeba czekać godzinę. Możecie sobie wyobrazić, co tam się dzieje. Mimo to jednak, na jedzenie nie czeka się długo. Zimne dania przychodzą niemal zaraz po złożeniu zamówienia, a i na ciepłe wcale nie trzeba długo czekać. Wątpię, by nasze europejskie restauracje poradziły sobie z takim natłokiem ludzi w tak krótkim czasie. Szacun! :)
A naczynia zazwyczaj przychodzą w plastikowych opakowaniach... Wynika to z tego, że nie są zmywane w restauracji, a gdzieś poza nią, gdzie firma bardzo ładnie je pakuje...



Na deser smaczne owoce. Zazwyczaj gratis, po tłustym, chińskim obiedzie.


Ciężko było przyzwyczaić się, do chińskich restauracji. Na początku myślałam, że nigdy się nie zmuszę do jedzenia w takich miejscach. Teraz oczywiście uwielbiam. Cały ten chaos, zdecydowanie ma swój urok. I kiedyś w przyszłości na pewno będzie mi go brakować!


26 kwietnia 2013

W budowie.


Chiny się budują.
Gdzie nie spojrzysz, tam jakieś budowy.
Patrząc przez moje okno nie nadążam.
Budynku nie ma,
a wracam z wakacji i już jakiś stoi.
Jakieś nowe światła błyszczą mi za oknem.







Drogi poszerzane są w mig. Choć zazwyczaj i tak są zbyt duże niż obecnie potrzeba.
Jeśli jest jednak taka konieczność, stawia się blokadę, likwiduje pas zieleni, ściąga asfalt.
Za chwilę będzie 3-pasmowa.





Wieżowce rosną.
Centra handlowe pojawiają się jedno za drugim. 
Wszystko to o kształtach, o jakich by się nie śniło.
Jest to raj dla architektów, którzy mogą tu spełniać swoje fantazje.
Tory powstają w oka mgnieniu. Trasy szybkich pociągów...
Nie ma ich, za chwile zabiorą cię, dokąd tylko zapragniesz.
W tamtym roku otworzono u nas w mieście 26km linię metra, którą budowano 4 lata. Budowa kolejnej ma zakończyć się jeszcze w tym roku.
Dla porównania metro w Warszawie, o tej samej długości budowano 25 lat.

Tutaj nie ma problemu-jeśli nie ma miejsca na nowe, wystarczy wyburzyć stare. Przesiedlić ludzi.



To niesamowite być tutaj teraz i móc to obserwować.
To niesamowite, ile może się dziać wokół ciebie!
Część Suzhou, w której teraz mieszkamy, 10 lat temu niemal nie istniała. Spotykam ludzi, którzy opowiadają, że nic tutaj nie było, a najwyższy wówczas budynek teraz jest jednym z niższych w okolicy.
Podobnie zresztą, działo się na Szanghajskim Pudongu.

W 2017 roku ma się zakończyć budowa Gate of the Orient. Budynku, który wygląda jak spodnie. Wokół niego mają stać jeszcze dwa wysokie budynki, których budowa już się rozpoczęła i niestety daje ostro w kość mieszkańcom naszego osiedla.





Z tego rozpędu Chińczycy też czasami budują sobie zabytki, ale to już inna historia... :)



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...