21 listopada 2010
17 listopada 2010
Perły
Na przeprosiny zabieram Was w świat pereł.
Miałam okazję przyjrzeć się procesowi łowienia pereł oraz przetwarzania ich w biżuterię. Wrażenia - zapierające dech w piersiach.
Na początek musimy wyłowić muszle z siatek zawieszonych na linie, która dzięki plastikowym butelkom utrzymywana jest na powierzchni wody. W każdej z siatek znajdują się po 2-3 małże, które hodowane są jedynie dla pereł.
Muszle otwiera się i opróżnia z pereł. Nigdy nie wiadomo, co znajduje się w środku. Liczba pereł we wnętrzu muszli może wahać się od 3-30, mogą być różnych rozmiarów, kolorów i kształtów.
Po osuszeniu pereł następuje ich dokładna selekcja. Niesamowite! Tyle pereł w jednym miejscu... i Chinki, rozdzielające perły (wszystko robione jest ręcznie). I wiecie co? Wydaje się, że robią to bez najmniejszego zawahania, w ułamek sekundy...
Do tworzenia dziurek w perłach istnieje specjalna maszyna:
W Suzhou jest wielkie centrum, zwane 'perłowym miastem', gdzie stoisk z perłami jest niezliczona ilość. Choć na perły można natknąć się wszędzie. Dostaniemy kolczyki, naszyjniki, pierścionki, przywieszki, bransoletki, w najróżniejszych kształtach, kolorach, rozmiarach :) I warto się za nimi tutaj obejrzeć, bo ceny są bardzo przystępne.
Kilka rzeczy, które warto wiedzieć o perłach:
* dzielą się na słodkowodne i morskie (te drugie dużo droższe)
* na rozwój perły czeka się od 3-7 lat
* perły segreguje się wg:
koloru ( biały, czarny, kolorowy )
kształtu ( piłka, ryż, gruszka, łza, chleb i nieregularne )
połysku ( nowe - błyszczące, stare - przyciemnione )
wagi /w karatach ( 0,3; 0,3-1,5; 1,5-15; powyżej 15 )
* obecnie największym producentem pereł są... Chiny :) które odpowiadają za 95% produkcji światowej!
* perły uważane są za zdrową biżuterię, dzięki zawartym w sobie aminokwasom - mają dobry wpływ na wzrok, koją nerwy, a pył perłowy może być wcierany w skórę twarzy i ciała
Jak dbać o perły:
* po każdym noszeniu perły należy przetrzeć
* do czyszczenia pereł używamy delikatnego mydła i wody
* perły nie powinny być noszone w nocy
* pereł nie należy nosić z inną biżuterią - może to spowodować ich zarysowanie
* pereł nie narażamy na wpływ promieni słonecznych, może to spowodować utratę ich koloru
A tak mieszka nasz żółw... takiemu to się powodzi... ;)
25 października 2010
W Ikei.
Wyobraźcie sobie dom, pełen pokoi, sypialni z łóżkami, jadalni ze stołami, gabinetami pełnymi biurek...
Wyobraźcie sobie, że jest on pełen gości, którzy oblegają wszystkie wolne miejsca, siedząc, leżąc, stojąc... Tak właśnie wygląda przepełniona ludźmi Ikea w Chinach.
Miałam wrażenie, że Chińczycy wyruszają do Ikei zwiedzać ją. Zabierają ze sobą całe rodziny, dzieci, rodziców, dziadków, rodzeństwo. Większość, w przeciwieństwie do mnie, ma ze sobą wielkie lustrzanki. Robią sobie zdjęcia w pięknie urządzonej kuchni, pokoju, łazience. Urządzają sobie pogaduchy rodzinne przy ikeowskich stołach. Oblegają sofy. Śpią (!) na łóżkach. Rozmawiają przez telefony. Słuchają muzyki. Wyobrażacie sobie to? Ja nie mogłam, póki sama nie zobaczyłam. Ale to jest prawda!
Restauracja w Ikei pełna jest gości, którzy jedzą zachodnie jedzenie pałeczkami. I zachowują się jak w chińskiej restauracji, jedząc głośno i długo.
Pchają się wózkami, nie patrzą, że właśnie Cię rozjechali... Zaglądają do Twojego wózka i oglądają rzeczy, które w nim masz... Zatrzymują się na środku drogi, by pobawić się telefonem...
Miałam wrażenie, że w chińskiej Ikei wcale nie rozchodzi się o zakupy, tylko o co?
Cóż... Wyprawa do Ikei w Chinach nie należy do najwspanialszych doświadczeń życiowych. Jednak warto to przeżyć, bo dzięki temu, już nigdzie tłum ludzi w Ikei nas nie zaskoczy. Zachęcam, jeśli zwiedzacie Chiny odwiedźcie Ikeę, koniecznie w weekend! :)
15 października 2010
Ulice pełne jedzenia
Jak pewnie zauważyliście, jedzenie najczęściej nadziane jest na patyki, tak by jedząc nie ubrudzić sobie rąk, bądź też nie jeść brudnymi. Tak więc z patykami na ulicy spotkacie każdego, i dzieci, i dorosłych, i biednych, i bogatych, a najbardziej podobają mi się kobiety w strojnych sukniach i szpilkach jedzące mięso z patyczka (swoją drogą chyba muszę zrobić taką kolekcję jedzących).
Cóż, w końcu do odważnych świat należy, prawda? :)
13 października 2010
Polska!
Polski pawilon na Expo, naszym zdaniem prezentował się naprawdę dobrze na tle pozostałych. Inspiracją do budynku była wycinanka łowicka. Robiło to niesamowite wrażenie. Pięknie! Nie dziwi więc kolejka ludzi próbujących dostać się do środka. Co napawa dumą, bo jak już wspomniałam kolejek do pawilonów raczej nie było, a jak już była to trzeba się cieszyć, że padło m.in. na nasz pawilon. A my w kolejce nie staliśmy, bo jako obywatele Polski dostaliśmy się wejściem dla "Vip-ów" :)
W środku polskiego pawilonu oprócz zdjęć polskich miast (możecie przeczytać nazwy miast po chińsku ;)), historii kraju, kina, w którym wyświetlana była animacja Tomka Bagińskiego i video z Polakami witającymi gości w języku chińskim, można było znaleźć restaurację, gdzie pogadaliśmy sobie trochę po polsku, najedliśmy się pierogami i bigosem oraz napiliśmy się piwa innego niż chińskie Tsingtao. Był tam także sklep z pięknymi polskimi bursztynami.
Subskrybuj:
Posty (Atom)



















































