Strony

08 lipca 2013

Hangzhou.







Urocze miasto w pobliżu Szanghaju.
Wychwalane niezwykle przez Marco Polo.
I jedno z dawnych stolic Chin.








Dziś pełne turystów.
Spacerujących brzegiem Xi Hu - Jeziora Zachodniego otoczonego z trzech stron górami.
Podziwiających urocze centrum pełne sklepów i restauracji.
Jedwab.
I wzgórza herbaty (Longjing).







05 lipca 2013

Rok temu, w Kambodży...

W Siem Reap...
Podziwialiśmy przepiękny zachód słońca.



Aby mieć taką możliwość należy wspiąć się na wzgórze, na którym znajduje się świątynia Phnom Bakheng.
Niestety, a właściwie bardzo dobrze, że tak jest - liczba osób mogących wejść na górę jest ograniczona.
Do zdaje się 300 osób.



Dlatego, by mieć pewność, że się załapiemy.
By znaleźć sobie 'miejscówkę'.
Oraz mieć czas na robienie zdjęć przed zachodem.
Należy być tam dość wcześnie.
Ma to też swoje plusy.
Kilkugodzinny relaks w niesamowitej świątyni.
Roznosi się z niej widok na Angkor Wat, jak również całą piękną okolicę.




Wspaniały odpoczynek po całodniowym zwiedzaniu Angkor.



28 czerwca 2013

Wyspa Tioman.




Zwiedzając intensywnie Malezję, poświęciliśmy też kilka dni na tak zwane nic-nie-robienie i pojechaliśmy na wyspę.
Popłynęliśmy dokładnie rzecz ujmując.


Na wyspie Tioman było pięknie.
Wokół cudowne wysepki, przyjemne morze.
Prócz naszego hotelu, nie było w okolicy nic.
Podziwialiśmy podwodny świat (jedni dużo głębiej niż inni...) i leniuchowaliśmy.






Aby było zabawniej, czekając na prom, by dostać się na wyspę, spotkaliśmy miłego pana, który słysząc, że jesteśmy z Polski powiedział: "Polska, Polska, TVN", bo tutaj była kręcona Wyprawa Robinson i on był jednym z ich kierowców.
Powiedział do nas kilka słów po polsku i pozostawił nas ze szczękami opuszczonymi do ziemi.
Och te przygody :)

Aby wydostać się z wyspy, JA - panicznie bojąca się latać (klik), musiałam na lotnisku z taką tablicą odlotów...


wsiąść do takiego oto maleństwa i przetrwać godzinny lot...


Choć muszę przyznać, nie było najgorzej :)

12 czerwca 2013

Festiwal Dragon Boat




U nas dziś święto.
Festiwal Dragon Boat.
Jak co roku, w 5-ty dzień, 5-tego miesiąca księżycowego.




Obecnie święto to takie, jak i w Polsce - wszyscy mają wolne i wszyscy są na zakupach.
Jedynie nieliczni (choć w Chinach to i tak tłumy) oglądają wyścigi.
Wyścigi Smoczych Łodzi.

Tradycja tego festiwalu wywodzi się z legendy o urzędniku państwowym żyjącym w czasach, kiedy jeszcze nie było zjednoczonych Chin (ok. 200 lat p.n.e.). Nie mógł on znieść myśli o związanej z korupcją, nadchodzącej klęsce swego kraju i zdecydował popełnić samobójstwo. Qu Yuan skoczył do rzeki i utopił się. Na wieść o tym rodzina i przyjaciele popłynęli na poszukiwania. Łodziami, które ówcześnie, dla ochrony załogi, zdobione były rzeźbami smoczych głów. Najbliżsi szukali i szukali, martwiąc się, że zjedzą go ryby albo złe duchy rzeki zabiorą go. By odwrócić ich uwagę, rzucali do wody ryż zawinięty w liście bambusa. Zongzi, jest tradycyjnym daniem jedzonym w czasie Dragon Boat.




Dziś Dragon Boat to niezwykle długie i ciężkie treningi. W skład załogi wchodzi do 22 osób. W tym bębniarz i sternik. Wioślarze siedzą w łodzi w parach, a bębniarz dzielnie zagrzewa ich do walki.
Niestety czasem mimo wszystko kończy się i tak...


Radosnego Festiwalu Dragon Boat!

09 czerwca 2013

Pewnego słonecznego dnia w Malezji...

...wsiedliśmy w autobus w Kuala Lumpur i po kilku godzinach byliśmy już w przepięknym miasteczku Melaka, znajdującym się na zachodnim wybrzeżu kraju.
I przenieśliśmy się w czasie.
Do miejsca, które pokochałam od pierwszej chwili.
Dlaczego?
Pewnie dlatego, że założone w XIV wieku przez księcia Sumatry miasteczko, następnie było pod rządami Portugalii, Holandii i Wielkiej Brytanii.
A to przekłada się na kawał kolonialnej historii i piękne budowle znane nam z Europy.
Widoki, za którymi oczy nasze tęsknią niesamowicie.








Było więc niezwykle przyjemnie.
Smakowicie.
Kameralnie i leniwie.





O tym, że nadal jesteśmy w Azji przypominały m.in. riksze wożące turystów i grające muzykę najgłośniej, jak się da, oraz China Town, które szczególnie wieczorem, tętniło swoim życiem.
 



Każdemu podróżującemu po Malezji polecam zatrzymanie się i odetchnięcie w Melace.
Na pewno nie będziecie żałować.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...