Strony

26 kwietnia 2013

W budowie.


Chiny się budują.
Gdzie nie spojrzysz, tam jakieś budowy.
Patrząc przez moje okno nie nadążam.
Budynku nie ma,
a wracam z wakacji i już jakiś stoi.
Jakieś nowe światła błyszczą mi za oknem.







Drogi poszerzane są w mig. Choć zazwyczaj i tak są zbyt duże niż obecnie potrzeba.
Jeśli jest jednak taka konieczność, stawia się blokadę, likwiduje pas zieleni, ściąga asfalt.
Za chwilę będzie 3-pasmowa.





Wieżowce rosną.
Centra handlowe pojawiają się jedno za drugim. 
Wszystko to o kształtach, o jakich by się nie śniło.
Jest to raj dla architektów, którzy mogą tu spełniać swoje fantazje.
Tory powstają w oka mgnieniu. Trasy szybkich pociągów...
Nie ma ich, za chwile zabiorą cię, dokąd tylko zapragniesz.
W tamtym roku otworzono u nas w mieście 26km linię metra, którą budowano 4 lata. Budowa kolejnej ma zakończyć się jeszcze w tym roku.
Dla porównania metro w Warszawie, o tej samej długości budowano 25 lat.

Tutaj nie ma problemu-jeśli nie ma miejsca na nowe, wystarczy wyburzyć stare. Przesiedlić ludzi.



To niesamowite być tutaj teraz i móc to obserwować.
To niesamowite, ile może się dziać wokół ciebie!
Część Suzhou, w której teraz mieszkamy, 10 lat temu niemal nie istniała. Spotykam ludzi, którzy opowiadają, że nic tutaj nie było, a najwyższy wówczas budynek teraz jest jednym z niższych w okolicy.
Podobnie zresztą, działo się na Szanghajskim Pudongu.

W 2017 roku ma się zakończyć budowa Gate of the Orient. Budynku, który wygląda jak spodnie. Wokół niego mają stać jeszcze dwa wysokie budynki, których budowa już się rozpoczęła i niestety daje ostro w kość mieszkańcom naszego osiedla.





Z tego rozpędu Chińczycy też czasami budują sobie zabytki, ale to już inna historia... :)



14 marca 2013

W Pałacu. U Króla.


W stolicy Kambodży mieszka Król.
We wspaniałym kompleksie, który jest dostępny dla zwiedzających, pod warunkiem, że w tym czasie Król go nie użytkuje.



Pałac Królewski zrobił na mnie niesamowite wrażenie.
Między innymi dlatego, że ma piękne kolory i kształty.
Że otacza go wspaniała zieleń.
I dlatego, że jest zupełnie inny od tego, co znam i widziałam wcześniej.



Kiedy my odwiedzaliśmy Phnom Pehn było już trochę poza sezonem, dlatego mogliśmy cieszyć się ciszą i spokojem, i w pełni rozkoszować się tym uroczym miejscem.



Nie będę Was tu zanudzać opisem poszczególnych budynków, ale Srebrna Pagoda na to absolutnie zasługuje, bo mieści w sobie niezwykłe skarby m.in. złotego Buddę, kryształowego Buddę oraz naturalnej wielkości Buddę wyłożonego 9,584 diamentami!! A podłoga pagody wyłożona jest srebrnymi płytkami...

Och chciałoby się tam wrócić... do tego Pałacu...







11 stycznia 2013

Z życia Emmy Podróżnika.


Prywatnie.
Bo tak mnie naszło przy okazji styczniowych podróży.
Tu i tam.
Powiem Wam w tajemnicy, że boję się latać.
Panicznie.
A muszę. I chcę też. Bo tyle do zobaczenia.
Mimo strachu lepszy lot, niż podróż na przykład Koleją Transsyberyjską.
Kilka razy do roku...
Więc zaciskam zęby i lecę.
Tu i tam.



Zawsze na początku jestem silna. Wydaje mi się, że TYM RAZEM będę dzielną dziewczynką. Latałam przecież tyle razy i strach mój jest nieuzasadniony.
Nic z tego. Po raz kolejny.
Samolot rusza. A ja zaczynam mój maraton myśli.
Cały lot nie robię nic innego tylko nasłuchuję, odliczam minuty. Panikuję! Nie mogę czytać, oglądać, spać. Nic nie mogę! W ogóle! A jak są turbulencje... lepiej nie mówić.
I nie znoszę siebie za tę słabość. Za strach przed lataniem. Bo generalnie jestem silna. Tak mi się wydaje.
A najśmieszniejsze w tym wszystkim jest to, że kiedyś chciałam być... stewardessą!!! ha!

Choć muszę powiedzieć, że teraz znów jestem dzielna.
I mam nadzieję przeżyć środowy i kolejne styczniowe loty bez żadnego stresu :) 



Taki to ze mnie Podróżnik :)

08 stycznia 2013

Mlecznie. Mlekowo. Jogurtowo.



W chińskim supermarkecie można znaleźć wiele...
Wszystko.
I nic.
Najmniej miejsca zajmują półki z nabiałem.
Chińczycy nabiału nie jedli nigdy, uczą się tego dopiero teraz.
Zapomnij więc o serze, maśle, jogurcie.
A przynajmniej o możliwości wyboru.
Masła chińskiego jest jeden rodzaj.
Jogurty są owszem, pitne i słodzone.
Sery - topione. Rodzaje dwa! :)
O wszystkich innych produktach, które teraz przychodzą Wam na myśl, zapomnijcie - w chińskim sklepie ich nie znajdziecie.
No może prócz mleka. Można je kupić wszędzie.
Nawet mleko Wypasione z Polska ;)



31 grudnia 2012

Delta Mekongu.

Na rzece Mekong ruch, jak w centrum miasta.
Labirynt małych odnóg rzeki, zapchany przez turystów i łódki.
Stoisz w korku...
Łódka za łódką...




Dlatego właśnie nam się nie podobało.
Zbyt turystycznie był rzekła.
I znamy te triki...
Przeprowadzanie grupy turystów od sklepiku do sklepiku, a rzeki niemal nie widać.
Tyle atrakcji przy Delcie Mekongu. Miód, Kokosy, Rowery, Czapki, Torebki, Śpiewające Panie. Dolar tu Dolar tam. 
Tutaj Państwo miód, a tutaj cukierki kokosowe. Proszę, zapraszamy do sklepu.
Lunch Drodzy Państwo wliczony w cenę, ale proszę za jedyne tyle i tyle możecie mieć to i to.
A tu wąż. Niemający nic wspólnego z tematem wycieczki, ale może zdarzy się za to jakiś napiwek?
Nie jesteśmy zbyt dobrymi turystami.
Wszystkie te historie znamy z naszego życia codziennego.
Wycieczka do Delty zawiodła nas i zmarnowała nam czas.
Generalnie nie polecam osobom znającym Azję.
Lepiej posiedzieć w Sajgonie przy kawie i popatrzeć na ruch uliczny.
Choć muszę powiedzieć cukierki z kokosa całkiem smaczne ;)







Więcej i ciekawiej o Mekongu tutaj.

23 grudnia 2012

A kalendarz poleci do...






Losowanie, jak obiecałam właśnie się odbyło.
Jak widać, szczęśliwą zwyciężczynią jest..... Kamila.
Gratuluję serdecznie i proszę o przesłanie danych do wysyłki.
Kalendarz po świętach poleci do Ciebie.
Mam nadzieję, że będzie służył cały rok i cieszył oko :)

Wszystkim moim Czytelnikom natomiast, życzę cudownych świąt Bożego Narodzenia. Pełnych uśmiechu i radości. Czasu spędzonego z najbliższymi.
Emma.

06 grudnia 2012

Mikołajowo.


Mikołaj o nas w tym roku nie zapomniał.
Mało tego, Wam też chciałby coś podarować.


Kalendarz.
Kalendarz, który bardzo skutecznie, przez ostatnie miesiące, pochłaniał mój czas.
Moje dziecko.
Dopieszczone w najlepszy z MOŻLIWYCH sposobów.
Ze zdjęciami innych 'przyjezdnych', mieszkańców Suzhou. 
MÓJ kalendarz, z którego dochód przekazujemy na cele charytatywne.

Będę się chwalić. Bo myślę, że jest czym - sprzedało się już ponad 500 sztuk (i to w niecały tydzień).
Trzymajcie kciuki, za pozostałe 200.

Odezwijcie się w komentarzach.
Spośród nich w niedzielę, tuż przed Wigilią - 23,12,2012 wylosuję jedną osobę, do której kalendarz pofrunie.
Anonimowych proszę o podpisanie się.

Uściski Mikołajkowe!
Emma.

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...