Strony

28 stycznia 2015

A może tak Marsylia?

 


Co robić w zasypane śniegiem wieczory?
Najlepiej planować słoneczne i przyjemne wakacje.
Nasze krótkie tegoroczne wypady już zapisane w kalendarzu,
a wyjazdy na dłużej kiełkują powoli w naszych głowach.
Walczymy ze sobą, by nie pokusić się na drugie z rzędu wakacje we Francji.
Na absolutnie cudownym Lazurowym Wybrzeżu.
Bo przecież było tak pięknie i tak smacznie...
Na przykład w położonej tuż obok Marsylii...






 




 


A Wy, gdzie wybieracie się w tym roku? :))

10 stycznia 2015

Australijskie leniwce.

Był sobie miś.
Koala.
Przytulanka.




 




06 stycznia 2015

The Great Ocean Road






A gdyby tak rozpocząć nowy rok powrotem do Australii?
Powspominać, jak było ciepło, słonecznie i wyjątkowo?
Zatęsknić za wakacjami...
Myślę sobie, że Australia to była chyba nasza najlepsza wyprawa 2014 roku.
Więc powspominajmy...



 




The Great Ocean Road.
To prawdopodobnie jedna z najbardziej malowniczych dróg na świecie. Znajdziemy ją w pobliżu Melbourne, a ciągnie się ona wzdłuż wybrzeża przez ponad 240 km. Została wybudowana w latach 1919-1932, jako pomnik upamiętniający żołnierzy, którzy zginęli w I Wojnie Światowej.
Z jednej strony woda, klify i urocze małe miasteczka, a z drugiej lasy, śpiące na drzewach koala, niesamowita przestrzeń, no i niestety cała masa turystów. W każdym razie i tak warto odwiedzić to chyba najpopularniejsze miejsce w Australii.
Jadąc Great Ocean Road docieramy do 12 Apostołów, co zdecydowanie jest największą atrakcją tej wyprawy. Są to wystające ponad linię oceanu pionowe skały. Nie można zobaczyć jednak 12. Część z nich jest ukryta za cyplem, bądź innymi skałami. Niektóre się zawaliły. Zresztą, ponoć nie do końca jest jasne, czy było ich kiedykolwiek 12. Woda wciąż rzeźbi skały, więc możliwe, że za jakiś czas powstanie kolejny apostoł?








04 listopada 2014

Wakacyjnych przygód ciąg dalszy, czyli dziś znów jedziemy do Francji.



Cote d'Azur całe jest piękne.
I takie, jak sobie wyobrażamy.
Pyszne jedzenie, woda o niezwykłej barwie, niesamowite krajobrazy i wielkie jachty bogaczy.
Patrząc na Lazurowe Wybrzeże na zdjęciach, nie wierzyłam, że na żywo też będzie takie cudowne.
A było!




Dwa miejsca, które zdecydowanie przypadły nam do gustu to St.Tropez i Antibes (klik).
Jak już wspominałam w poprzednim poście o Antibes, podobnie tutaj - w St.Tropez, nie spędziliśmy zbyt wiele czasu w samym centrum. Na widok tłumów od razu odwróciliśmy się na pięcie i popędziliśmy na przemiły spacer wzdłuż miasteczka, które z przyjemnością podziwialiśmy z większej odległości.



Oczywiście dzięki temu, trafiliśmy na bardzo przyjemną, niemal pustą plażę - no bo komu chciałoby się na nią gnać każdego ranka z hotelu w centrum...
W oczy rzuca się również brak na każdym kroku typowych nadmorskich sklepów z pamiątkami. Tu zabawka, tam bikini no i jeszcze materac. Wiadomo. Są natomiast małe butiki, w których ceny są oszałamiające. Równie oszałamiające, jak ogromne jachty stojące w porcie miasta. Olbrzymie domy na wodzie, z autami, skuterami i całą niezbędną obsługą wewnątrz.





Bogactwo gości St.Tropez widać na niemal każdym kroku.
Jakie są minusy odwiedzenia tego miejsca?
Korki! Korki! Korki!
I o ile, jako że jesteśmy ranne ptaszki, do miasta udało nam się wjechać bez trudu, tak w drodze powrotnej przejazd 30 km zajął nam chyba 1,5h.
Ale czy mnie to przeraża? Nie, bo St. Tropez tak bardzo mi się podobało, że dotrę tam jeszcze raz choćby wpław.






LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...