Strony

04 listopada 2014

Wakacyjnych przygód ciąg dalszy, czyli dziś znów jedziemy do Francji.



Cote d'Azur całe jest piękne.
I takie, jak sobie wyobrażamy.
Pyszne jedzenie, woda o niezwykłej barwie, niesamowite krajobrazy i wielkie jachty bogaczy.
Patrząc na Lazurowe Wybrzeże na zdjęciach, nie wierzyłam, że na żywo też będzie takie cudowne.
A było!




Dwa miejsca, które zdecydowanie przypadły nam do gustu to St.Tropez i Antibes (klik).
Jak już wspominałam w poprzednim poście o Antibes, podobnie tutaj - w St.Tropez, nie spędziliśmy zbyt wiele czasu w samym centrum. Na widok tłumów od razu odwróciliśmy się na pięcie i popędziliśmy na przemiły spacer wzdłuż miasteczka, które z przyjemnością podziwialiśmy z większej odległości.



Oczywiście dzięki temu, trafiliśmy na bardzo przyjemną, niemal pustą plażę - no bo komu chciałoby się na nią gnać każdego ranka z hotelu w centrum...
W oczy rzuca się również brak na każdym kroku typowych nadmorskich sklepów z pamiątkami. Tu zabawka, tam bikini no i jeszcze materac. Wiadomo. Są natomiast małe butiki, w których ceny są oszałamiające. Równie oszałamiające, jak ogromne jachty stojące w porcie miasta. Olbrzymie domy na wodzie, z autami, skuterami i całą niezbędną obsługą wewnątrz.





Bogactwo gości St.Tropez widać na niemal każdym kroku.
Jakie są minusy odwiedzenia tego miejsca?
Korki! Korki! Korki!
I o ile, jako że jesteśmy ranne ptaszki, do miasta udało nam się wjechać bez trudu, tak w drodze powrotnej przejazd 30 km zajął nam chyba 1,5h.
Ale czy mnie to przeraża? Nie, bo St. Tropez tak bardzo mi się podobało, że dotrę tam jeszcze raz choćby wpław.






13 października 2014

Numery i ich znaczenie. Chiny.

Po kilku latach w Chinach przyzwyczaiłam się już do świadomości w tyle głowy, że cyfra 4 to nieszczęście, a 8 to radość największa z możliwych. Obok naszej europejskiej 13 w mojej głowie zawsze pojawiają się 4 i 8...
Wiadomo, na coś winę zwalić czasem trzeba :)



4.
Jest w Chinach uważana za cyfrę najbardziej pechową ze wszystkich, a to za sprawą samego słowa "cztery", które jest homonimem słowa "śmierć".
[homonim-wyraz o podobnym brzmieniu i pisowni, ale zupełnie innym znaczeniu - jest ich cała masa w języku chińskim].
Dotyczy to również liczby 14, czy 44. W związku z tym Chińczycy nie chcą nawet myśleć, o mieszkaniu pod numerem 4, nie chcą mieć numeru telefonu zawierającego w sobie 4. Dzień z 4 to napewno nie jest najlepsza data do planowania ważnych wydarzeń. W budynkach bardzo często zdarza się, że nie ma pięter oznaczonych nr 4, tudzież 14 i 44.
Pamiętam, że nasz numer telefonu zawierał w sobie niemal same 4, bo nie było popytu na taką kombinację cyfr. Oczywiście :)


8.
To już zupełnie inna bajka. O 8 każdy marzy w dzień i w nocy! Toż to brzmi, jak "bogacić się". Domy z numerem 8, numery telefonu, tablice rejestracyjne, daty. Wszystko z tym numerem znika w oka mgnieniu. Nierzadko za dodatkową opłatą. Właściciele firm szczególnie zwracają uwagę, na nr 8 w swoim otoczeniu. Również w sklepach ulubione ceny to 88 RMB, bądź 888 RMB. Drogi trunek? Będzie kosztował 8888 RMB. I nikogo to nie zdziwi.

6.
Również całkiem przyjemna cyfra. Oznacza bowiem szczęście. Znaczenie zupełnie przeciwne do naszego diabelskiego 666, nieprawdaż?

Ach, co kraj, to obyczaj.

11 września 2014

Garda.

 





Nad Jeziorem Garda, we Włoszech było fantastycznie.
Zatrzymaliśmy się w miejscowości Peschiera del Garda, ze względu na wyjątkową plażę.
Psią plażę. Ale o tym pisałam już wcześniej KLIK.
Miasteczko okazało się całkiem urocze.
Małe, a jako, że zatrzymaliśmy się na uboczu, w zasadzie wolne od tłumu turystów.
A widoki z brzegu naprawdę były zachwycające.







A widoki takie, z przyjemnością podziwiają nie tylko ludzkie oczy...

09 września 2014

Dongshan.




 


To najlepiej zachowana historyczna wioska nad jeziorem Taihu.
Położona w odległości ok. 20 km od Suzhou.
Dongshan otoczone z trzech stron jeziorem, z przepięknym widokiem na góry.
Przenosi odwiedzających w czasie...
Nic dziwnego więc, że najpiękniejszy, rzeźbiony dom w Dongshan jest miejscem idealnym do kręcenia chińskich filmów i różnego rodzaju produkcji telewizyjnych.









 



 


A Wam, jak się podoba?

04 lipca 2014

Na zamku.




Burg Hohenzollern, czyli Zamek Hohenzollern.
Odwiedziliśmy w pewien słoneczny czerwcowy weekend.
Zachwycił nas już z daleka. Pojawił się piękny, dostojny na wzgórzu (855mnp) zwanym Zollerberg. Jest to jedna z największych niemieckich warowni obronnych. Zamek znajduje się w okolicy miasta Hechingen w Baden-Wirtembergii i należy - nadal - do rodu Hohenzollern. Przedstawiciele tego rodu panowali w wielu niemieckich krajach m.in. Prusach.





 


Na sam zamek można dostać się na wiele sposobów. Można dreptać już od samego dołu, można również skrócić sobie drogę i zostawić auto bliżej zamku i wejść po schodach, bądź można wjechać na górę busikiem. Dla każdego coś się znajdzie.
Z samego wzgórza można podziwiać niezwykły krajobraz Jury Szwabskiej, można odpocząć w znajdującym się tam ogródku piwnym, można także wejść do wnętrza budynku.






4 łapy.
Z psami można spacerować po całej okolicy, można również przekroczyć mury zamku, nie można natomiast zabrać psa do zamkowego muzeum. Pani w kasie biletowej powiedziała nam, że można psa mieć na rękach i wtedy nie ma problemu. Miło prawda? (niestety nie jest to informacja potwierdzona na stronie internetowej). My jednak nie skorzystaliśmy z tej opcji i zamek podziwialiśmy jedynie z zewnątrz. Spacerek idealny.




Bajkowy prawda?

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...