Strony

13 października 2014

Numery i ich znaczenie. Chiny.

Po kilku latach w Chinach przyzwyczaiłam się już do świadomości w tyle głowy, że cyfra 4 to nieszczęście, a 8 to radość największa z możliwych. Obok naszej europejskiej 13 w mojej głowie zawsze pojawiają się 4 i 8...
Wiadomo, na coś winę zwalić czasem trzeba :)



4.
Jest w Chinach uważana za cyfrę najbardziej pechową ze wszystkich, a to za sprawą samego słowa "cztery", które jest homonimem słowa "śmierć".
[homonim-wyraz o podobnym brzmieniu i pisowni, ale zupełnie innym znaczeniu - jest ich cała masa w języku chińskim].
Dotyczy to również liczby 14, czy 44. W związku z tym Chińczycy nie chcą nawet myśleć, o mieszkaniu pod numerem 4, nie chcą mieć numeru telefonu zawierającego w sobie 4. Dzień z 4 to napewno nie jest najlepsza data do planowania ważnych wydarzeń. W budynkach bardzo często zdarza się, że nie ma pięter oznaczonych nr 4, tudzież 14 i 44.
Pamiętam, że nasz numer telefonu zawierał w sobie niemal same 4, bo nie było popytu na taką kombinację cyfr. Oczywiście :)


8.
To już zupełnie inna bajka. O 8 każdy marzy w dzień i w nocy! Toż to brzmi, jak "bogacić się". Domy z numerem 8, numery telefonu, tablice rejestracyjne, daty. Wszystko z tym numerem znika w oka mgnieniu. Nierzadko za dodatkową opłatą. Właściciele firm szczególnie zwracają uwagę, na nr 8 w swoim otoczeniu. Również w sklepach ulubione ceny to 88 RMB, bądź 888 RMB. Drogi trunek? Będzie kosztował 8888 RMB. I nikogo to nie zdziwi.

6.
Również całkiem przyjemna cyfra. Oznacza bowiem szczęście. Znaczenie zupełnie przeciwne do naszego diabelskiego 666, nieprawdaż?

Ach, co kraj, to obyczaj.

11 września 2014

Garda.

 





Nad Jeziorem Garda, we Włoszech było fantastycznie.
Zatrzymaliśmy się w miejscowości Peschiera del Garda, ze względu na wyjątkową plażę.
Psią plażę. Ale o tym pisałam już wcześniej KLIK.
Miasteczko okazało się całkiem urocze.
Małe, a jako, że zatrzymaliśmy się na uboczu, w zasadzie wolne od tłumu turystów.
A widoki z brzegu naprawdę były zachwycające.







A widoki takie, z przyjemnością podziwiają nie tylko ludzkie oczy...

09 września 2014

Dongshan.




 


To najlepiej zachowana historyczna wioska nad jeziorem Taihu.
Położona w odległości ok. 20 km od Suzhou.
Dongshan otoczone z trzech stron jeziorem, z przepięknym widokiem na góry.
Przenosi odwiedzających w czasie...
Nic dziwnego więc, że najpiękniejszy, rzeźbiony dom w Dongshan jest miejscem idealnym do kręcenia chińskich filmów i różnego rodzaju produkcji telewizyjnych.









 



 


A Wam, jak się podoba?

04 lipca 2014

Na zamku.




Burg Hohenzollern, czyli Zamek Hohenzollern.
Odwiedziliśmy w pewien słoneczny czerwcowy weekend.
Zachwycił nas już z daleka. Pojawił się piękny, dostojny na wzgórzu (855mnp) zwanym Zollerberg. Jest to jedna z największych niemieckich warowni obronnych. Zamek znajduje się w okolicy miasta Hechingen w Baden-Wirtembergii i należy - nadal - do rodu Hohenzollern. Przedstawiciele tego rodu panowali w wielu niemieckich krajach m.in. Prusach.





 


Na sam zamek można dostać się na wiele sposobów. Można dreptać już od samego dołu, można również skrócić sobie drogę i zostawić auto bliżej zamku i wejść po schodach, bądź można wjechać na górę busikiem. Dla każdego coś się znajdzie.
Z samego wzgórza można podziwiać niezwykły krajobraz Jury Szwabskiej, można odpocząć w znajdującym się tam ogródku piwnym, można także wejść do wnętrza budynku.






4 łapy.
Z psami można spacerować po całej okolicy, można również przekroczyć mury zamku, nie można natomiast zabrać psa do zamkowego muzeum. Pani w kasie biletowej powiedziała nam, że można psa mieć na rękach i wtedy nie ma problemu. Miło prawda? (niestety nie jest to informacja potwierdzona na stronie internetowej). My jednak nie skorzystaliśmy z tej opcji i zamek podziwialiśmy jedynie z zewnątrz. Spacerek idealny.




Bajkowy prawda?

26 czerwca 2014

Same lokalne pyszności.










W sąsiedztwie naszego miasteczka ciągle coś się dzieje. 
Idealnym początkiem naszego pobytu w Niemczech były targi serów. 



Z całej okolicy Jeziora Bodeńskiego zjechali się gospodarze mniejszych i większych przedsiębiorstw, zachęcając do zakupu ich produktów. Pysznego jedzenia było co niemiara. Oprócz serów i produktów mlecznych były też lokalne warzywa, owoce i wszelkiego rodzaju napoje. Domowe ciasta. 
Można było również kupić traktor bądź krowę, jeśli ktoś miał taką ochotę. Pewien pan robił również drabiny, a chętni mogli wziąć udział w kursie koszenia kosą. Dzieci natomiast z przyjemnością uczyły się, jak doić krowy. 








Pogoda była cudna. Ludzi więc dopisała cała masa.








I jak tu nie kochać mojej rolniczej okolicy? 



LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...