Tak jak zapowiadałam, dzisiaj kolejna część pekińskiego jedzenia.
Pekińskiego nocnego marketu z jedzeniem nie można ominąć. Choć okazuje się, że to bardzo turystyczne miejsce. Ceny... Kosmiczne! Tzn. w porównaniu z tymi, które znamy z codziennego życia.
Nie wiem, czy jeszcze kiedykolwiek będzie mi dane widzieć tyle nietypowego jedzenia w jednej chwili.
Zapewniam Was jednak, że dziś nie zgłodniejecie i ślinka Wam nie pocieknie.
Moi Drodzy,odstawiamy wszelkie smakołyki, które mamy koło siebie i zapraszam do oglądania :))
zgadnijcie, jakie słowo kryje pod sobą rozgwiazda...
Pewnie zastanawiacie się, czy próbowałam tych pyszności. Nie, ale Niedźwiedź się odważył. Próbował larwę jedwabnika i skórę węża. Wyglądał bardzo niewyraźnie, a jedzenie w końcu wylądowało w koszu.
To nie nasze smaki jednak :))



































































