

Długo zastanawiałam się, od czego zacząć opisywanie naszej podróży wzdłuż wybrzeża Hiszpanii i Portugalii.
Odwiedziliśmy tyle cudownych miejsc, każde wyjątkowe, każde tak inne od drugiego, że właściwie trudno zdecydować, co było naj.
Ale mam swoją perełkę, którą najczęściej wspominam.
I była to Isleta del Moro w prowincji Almeria.
Maleńka wioska rybacka, pełna przepięknych bielutkich domków.
Z błękitną wodą, pustynią i górami. W parku narodowym Cabo de Gata...


















I mnie ten zakątek oczarowuje. Bo są miejsca takie i chwile takie które zapadają w nas mocno i głęboko. ;)
OdpowiedzUsuńzdecydowanie :)
UsuńTeż mam czasem problem- od czego by zacząć, bo przecież tyle pięknych miejsc w czasie jednej podróży się odwiedza. Piękne widoki i jeszcze ta paella :)
OdpowiedzUsuńWłaśnie, zawsze to samo. A jedzenie w Hiszpanii i Portugalii ooooo boskie było!
UsuńCudowne miejsce, rzeczywiście chwyta za serce. Wasze psiaki są dzielne, tyle kilometrów z Wami pokonują, że niejeden czworonóg by zaprotestował, np mój;)))
OdpowiedzUsuńPozdrawiam:)
Mała ma trochę słabszą kondycję i czasem się na nas wypina, ale Molly jest gotowa zawsze, nawet wtedy, gdy my już nie dajemy rady :) fajnie się z nimi podróżuje
UsuńPiękne miejsce, poczułam się prawie jak na wakacjach:D
OdpowiedzUsuńpiękne piękne! już bym chętnie wróciła
UsuńCudownie!
OdpowiedzUsuń:))
Usuń