Nadszedł czas naszej podróży.
Podróży do Polski. Z małym przystankiem w Niemczech. Dobrze być znów na europejskiej ziemi, choć na chwilę :)
A jeśli już jesteśmy przy temacie podróży, chciałam pokazać Wam, jak wygląda podróżowanie Chińczyków.
Przede wszystkim od razu w oczy rzucają się ich torby. Torby, których często torbami nazwać nie można, bo są to po prostu worki. Wygląda to czasem tak, jakby ludzie ci podróżowali z całym swoim dobytkiem.
Oprócz tego, że czasem mają worki, mają często ze sobą bardzo dużo różnych małych toreb i torebeczek. My zazwyczaj pakujemy się w jedną walizkę, jedną torbę, by było nam wygodnie. Oni mają na to inny pomysł. Nie rozumiem, jak oni to wnoszą na pokład samolotu, ale wnoszą, te swoje milion małych pakuneczków. I tu rada: jeśli kiedykolwiek będziecie podróżować z Chińczykami, którzy wokół siebie mają dużo rzeczy, polecam zrobić wszystko by pojawić się przed nimi (to może być trudne, bo oni zawsze muszą być pierwsi...) w samolocie, pociągu, czy jakimkolwiek innym środku transportu, w którym musicie znaleźć miejsce na swój bagaż. Jeśli oni pojawią się przed Wami (z tym swoim milionem rzeczy), Wy będziecie mieć duży problem.



Podróżowanie w Chinach to również wyścig. Wyścig nie wiadomo za czym i nie wiadomo po co. Żeby wejść na peron, do pociągu, należy przejść przez bramkę, każdy na swoim bilecie ma numer miejsca, numer wagonu, ale Chińczycy i tak pchają się, by być pierwszym (to jest chyba temat na kolejny post...). Po przekroczeniu bramki zaczyna się wyścig z czasem, kto pierwszy wsiądzie do pociągu. Doprawdy, nie wiem, czy to może jednak chodzi o te bagaże?
Chaos, na dworcach jest chaos. I hałas. I wszyscy jedzą zupki chińskie, a ich zapach unosi się w powietrzu...
Podróżowanie w Chinach może być bardzo ciekawym doświadczeniem. Póki co nie odważyłam się tego uczynić w czasie ichniejszych świąt, kiedy to odbywa się największa na świecie migracja ludności. Powinnam się na to pokusić? Eeeee... Nie.